List do Boga

O jednym tonie smutny cień ku Tobie brnie

Niczym suchy liść błąkający ów przestworzy powiew

Serce to wszech…i ogień rozżarzonych lęki

Droga wiedzie nieznanym szlakiem

Mija niebios grom i osłodzona pustka doznaje kawałka ciernia

A krok ten choć sen zesłałeś łańcuchem z błękitu…

Zbliżenie tej siły odbierze chęć zła

Największa zmora będzie tylko odblaskiem nocnym…

O Ty Jeden nas owych ogarniający

Poczynasz światło nad tęczowym echem

Modlitwy ganiesz deszcz nam ześlesz

Przeodziane zorze…stoisz w nich o każdej porze

Okuty cierpiących winy bębny dudnią na wznak przyjścia

Panie i tym wskaż drogę którzy choć zbłądzili dokonując pokusami

Nade świat Twój uczyń naszym wiecznym spokojem…





Dusza chędoży wąskim szlakiem po ciemnej grocie

Zesłanych wiatrem nieczystym snem uderza poraz ostatni

Umilkły anioły…

Jest czas…zmierzam niskąd w Twoim kierunku

Nie żal dziś udręką mą lecz sącze pragnienie obfitości

Poczuć raz dłonie te na swoich nieśliczach

Kłamstwo poniżyć u stóp wielkiej góry…[…]



Natenczas stoję przed Nim

I wiem że to miłość jest…[…]
0 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

19 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie