Marzenia...
Na Słońca horyzoncie myśli poczęte w marzeniach
Wydobywają lawinę niespełnionych wrażeń
Tam jest cząstka mnie a miejsce te osusza me łzy płynące…
Chwila melodii przybliża i duszę mą unosi w obłoki bezpowrotnym gestem…
Już czas by odejść w ten czerwieni błękit i zachodzące światło boskich dróg…
Czasem podsyca siła pragnienia i za tym szczęściem
W najwspanialszym powołaniu brnąć po krańce świata
Tyle przecież w oczach pustki a możliwych do napełnienia tysiące ich snów […]
Mogę posiąść wszech wiedzy skrajności i poczuć szczyt tej potęgi na zwierciadła dnie…
Osuszyć umysłu niezbytki i w przestworza powrócić gdzie rozkwitają wyspy otoczone źródłem mego życia […]
Lecz gdybym nawet srebrzystych mocy nie zdołał nasycić cóż w wartości bogatym nabytku mym…
W tej stokroci pachnącej wiosennym wiatrem i szept w głębinach serca mego…
Oddam wszystko Tej najdroższej w skarbach najwyższej kwintesencji dla Niej wolność w mych ciepłych utajonych myślach…
A jeśli promienie niechybnej zguby dosięgną me nadczas słabości umknę od śmierci by kochając zdobyć wieczność a potem zapomnieć o wszystkim tym co przyniosło mi zwątpienie…
Wydobywają lawinę niespełnionych wrażeń
Tam jest cząstka mnie a miejsce te osusza me łzy płynące…
Chwila melodii przybliża i duszę mą unosi w obłoki bezpowrotnym gestem…
Już czas by odejść w ten czerwieni błękit i zachodzące światło boskich dróg…
Czasem podsyca siła pragnienia i za tym szczęściem
W najwspanialszym powołaniu brnąć po krańce świata
Tyle przecież w oczach pustki a możliwych do napełnienia tysiące ich snów […]
Mogę posiąść wszech wiedzy skrajności i poczuć szczyt tej potęgi na zwierciadła dnie…
Osuszyć umysłu niezbytki i w przestworza powrócić gdzie rozkwitają wyspy otoczone źródłem mego życia […]
Lecz gdybym nawet srebrzystych mocy nie zdołał nasycić cóż w wartości bogatym nabytku mym…
W tej stokroci pachnącej wiosennym wiatrem i szept w głębinach serca mego…
Oddam wszystko Tej najdroższej w skarbach najwyższej kwintesencji dla Niej wolność w mych ciepłych utajonych myślach…
A jeśli promienie niechybnej zguby dosięgną me nadczas słabości umknę od śmierci by kochając zdobyć wieczność a potem zapomnieć o wszystkim tym co przyniosło mi zwątpienie…
0
0
1 odsłon