Niewiara

W uderzającej prawdzie spoczęte przeszłe zasługi…

I upadki tych dni wzbudziły wielką tęsknotę za chwilą szczęścia…

Choć i za tą namiętnością początku morze łez przepłynąć mogłem ilekroć tych cudownych spojrzeń…

Dziś wygasa wnętrze napomnienia i snów z pierzastych dolin róż wybranych…

Już tyle tych dni po brzegi łzy pustka w czystce zrodzona i myśl o niekończącej się sytości bez dna i zaznania ciepła…

Gdzieś spoczywa ten grób przeznaczenia w zaścianku serca i wyrytym zmysłami kształcie ostatniej miłości

Kończą się w te rozsądne dni przezroczyste uśmiechy od przestrzeni zła ku jasności w ucieczce ma droga…

Namiętność Jej pobudza w zamyśle o dawne te przysmaki…

Zrodzony pocałunek na czułości i zazdrości z niedawna bliskiej…

Gdy utulam Ją w ramionach swych niczym anioł umknę w podniebny szept postępnej nadziei…

Rozpalone w ogniu pragnienia dwa serca spojrzenie dozgonnej wiary w te chwile przez nas nieznane…[…]



Jednak nie dziś ukończone to dzieło księgi mego życia…tam zapisana jest Ona od przyjaźni po najpiękniejsze ustronne uniesienia których wartości nie znają nawet tęczowe przyszłości sny […]
0 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

13 online · Tanatos
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie