Panną być...

Chodzi to cień i wszelka złoślica

Zżądliwym chałubi się mianem

Okryta niewinnym przysmakiem a dziwacznym przebraniem

Nadchodzi spoczywa po czym kolejnym kłamstwem zadziwia

Dniami ostudza wszelką niecnotę zaś nocą przebiera lisią ochotę

Ozłociwszy jej mniemanne zasługi pokładasz w przyziemność zacne posługi

Zabiera ten czas i przynosi niezbytek na niewiele zdał się ten chwytek

Nie spamiętał gdziem ją widział wszak oczy swe wysilał

I nędzną chałubę nań marudzę jak brak sił na te mylne słowa

Twarz nisko uchylona a stara blada we dnie rozbawiona

Przełam te chore nawyki idż napomnij te wątłe wybryki

A w pożegnaniu na ile zda się wać panu

Ukołysać przewrotną istotę a wnet potem wszak rozbudzić urodziwą zalotę…
0 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

9 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie