Przejdź do treści

Panną być...

Chodzi to cień i wszelka złoślica
Zżądliwym chałubi się mianem
Okryta niewinnym przysmakiem a dziwacznym przebraniem
Nadchodzi spoczywa po czym kolejnym kłamstwem zadziwia
Dniami ostudza wszelką niecnotę zaś nocą przebiera lisią ochotę
Ozłociwszy jej mniemanne zasługi pokładasz w przyziemność zacne posługi
Zabiera ten czas i przynosi niezbytek na niewiele zdał się ten chwytek
Nie spamiętał gdziem ją widział wszak oczy swe wysilał
I nędzną chałubę nań marudzę jak brak sił na te mylne słowa
Twarz nisko uchylona a stara blada we dnie rozbawiona
Przełam te chore nawyki idż napomnij te wątłe wybryki
A w pożegnaniu na ile zda się wać panu
Ukołysać przewrotną istotę a wnet potem wszak rozbudzić urodziwą zalotę…
69 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

16 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie