Ta szarość...

W mgnieniu oka rozprysła się baśniowa aura

Poczynam bezmoc przeklinać w nieładzie

A oto w błękitnym tunelu iskra nadziei

Nieuchronna brama za którą nieopisane myśli grzęzną

Delikatna melodia nań wielkiej potrzeby

Pragnę brnąć dalej…lecz chwila niesie kroplę znów

Zamykam okno nie patrząc na świat

Tam w oddali widzę najpiękniejsze kolory świtu

Lasy kwiatów i zielonych dolin

Powracać do nich nie sposób

Lecz ciemna otchłań ta z najgorszych przeszłości myśli złej

Nie wszystek odpłynęła

Siedzę na miękkim ułożu i słyszę wołanie

Ale nie wstanę już bo przecież zapomniałem że ta szarość

Była mi najbliższą pośród tego życia a teraz stoję przed Nim

I wiem że tęczowe były te smutne dni za którymi tak często tęskniłem…
0 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

8 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie