W oddali od Boga

Pamiętam jakby to było wczoraj…

Beztroskie lata upojnej w szczęście młodości i marzeń

Które nadawały wszystkiemu sens i wymiar innego świata

To nadzieja choć tak niedojrzała wyznaczała moje cele

I mocno trzymała się mego czystego wtedy serca…

Melodia tamtych lat pomagała przetrwać mi

Nawet najgorsze chwile i słabości przenieść w niepamięć

[…] Nie wiem dlaczego gdzieś znikłeś…

A może to ja znikłem niepostrzeżenie…

Odsunąłem się od Ciebie i nawet tego nie zauważyłem…

Zagubiłem się w chaosie codzienności tej odmiennej i ponurej

Jak otaczający mnie dziś obumarły i zmierzający w złą stronę

Świat…

Wartości największe przegrały i sumienie zubożało…

Zobaczyłem swe odbicie gdzieś na dnie mych ambicji

I dziecięcych planów lecz było już tak póżno…

Nie umiem dziś określić jak to się stało i dlaczego trwało

Tak długo zanim ocknąłem się z tego piekielnego ognia…

Jakże trudny to był czas bez Ciebie i jak bardzo się dłużył…

Podążając w nicość i porażkę duchowego sumienia…

Życie jest zbyt krótkim snem by przechadzam się w nim

Bez Najlepszego Przyjaciela który wskazuje jedynie dobre

Drogi…

Zanim się spostrzeżesz jak daleko zaszły sprawy…

Jesteś taki ubogi i pusty…a miałeś przecież zwyciężyć

Wszystko…
0 0
2 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie