kawałek drogi

Daleka droga

gdzieś granica przebiega

ale ktoś trwa mimo materii

mimo czasu, mimo...

miło... chociaż by o tym mówić

kiedy serce czeka aż te drugie coś zrobi

wiele czasu upłynęło do pierwszego kroku

wiele... choć słuchało nie jednego wyroku

iż to koniec, skończona bliskość

że już nikt nie dotrzyma mu kroku

to czekało... bo nic do stracenia nie miało

a bez grzechu nie było

i nie było mu miło

a ciężko miało i go to bolało

a wciąż ma ścieżkę krętą przed oczyma

nikt mu nie słodzi miodem...

nie wie gdzie rośnie leśna malina

nie wozi się samochodem

bo tak chce...

wolnym być

czuć wiatr

słuchać szumu drzew

pogadać czasem z tabernakulum

żyć...

pocierpieć czasem tak... tak dla wesołości

dla rozmaitości... i z braku normalności

zwiedzać kolejową wioskę co domy jej jak wagony

ciągnie wysoka wieża

mówią że on szalony... w swej wędrówce zapalony

gdzieś po horyzont zmierza

słońce opiewa wraz z jutrzenki brzaskiem

spogląda na tarczę co rodzi się nad lasem

i czeka... choć zapyta ktoś poco?

to on nie odpowie

bo nie lubi kłamać uśmiechem i ze szczęściem na twarzy

a choć taki wyzwolony to o czym marzy?

chyba o miłości

ale takiej szczerze prostej aż do normalności
0 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

22 online · cenzor
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie