Przejdź do treści

Niezatarty wstyd


Mama, gdy wracała z miasta,
przynosiła dla nas ciastka:
i babeczki, i tortowe,
bo wierzyła, że to zdrowe.

Zawsze chciała co najlepsze
oddać dzieciom ku pociesze.
Brała potem pudełeczko,
by okruszki zjeść łyżeczką.

Tak do tego przywykliśmy,
że te ciastka zjadaliśmy
nie dzieląc się z Mamą wcale,
aż zostawał tylko talerz.

Gdy tak miałem lat już z siedem,
młodszy brat, ten nygus jeden,
zjeść okruszki te zapragnął -
niech cię za to pasem smagną!

Nie pozwolę - to dla Mamy!
...Tak już byłem wychowany.
Mama wszystko to słyszała -
gorzka łza z oka spływała.

Szybko głowę odwróciła...
Ja - widziałem, nie mówiła,
gorycz w sercu jej poznałem.
W mgnieniu oka zrozumiałem.

Cały wstydem się oblokłem -
mało od łez nie przemokłem.
Gonię za nią - jest przy ścianie.
Co ja teraz powiem Mamie?

Głowę w Jej ramiona tulę.
Mamo! Mamo! - głaszcze czule.
Ja nie chciałem!... Jesteś dobry,
jak dorośniesz - będziesz szczodry.

Całe życie mnie to męczy,
gdy to wspomnę - dusza jęczy.
Czy to Bóg odpuści? Nie wiem...
Bo, że Matka, jestem pewien.

Wnukom ku przestrodze
05.01.2008
46 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie