w moich butach został warszawski pył
z marszałkowskiej
nie strzepuję go
bo wtedy bym zniknęła
na obcym niebie szukam iglicy
palec rysuje ją w chmurach
wiatr zdmuchuje
zanim skończę
wciąż słyszę jak nocą dyszy metro
przejeżdża mi przez sen
i wysiada
na stacji której nie ma
nie umiem zaparzyć milczenia
jakie kapało z kranu na żoliborzu
herbata smakuje obco
i stygnie za szybko
w dłoni trzymam kasztan z saskiego
już nie kiełkuje
ale ciąży
jak obietnica
warszawa siedzi w moich żebrach
czasem puka od środka
żebym przypomniała sobie
jak się
oddycha
z marszałkowskiej
nie strzepuję go
bo wtedy bym zniknęła
na obcym niebie szukam iglicy
palec rysuje ją w chmurach
wiatr zdmuchuje
zanim skończę
wciąż słyszę jak nocą dyszy metro
przejeżdża mi przez sen
i wysiada
na stacji której nie ma
nie umiem zaparzyć milczenia
jakie kapało z kranu na żoliborzu
herbata smakuje obco
i stygnie za szybko
w dłoni trzymam kasztan z saskiego
już nie kiełkuje
ale ciąży
jak obietnica
warszawa siedzi w moich żebrach
czasem puka od środka
żebym przypomniała sobie
jak się
oddycha
0
0
7 odsłon