Przejdź do treści
Czytanie

Ciche odejście

O śmierci
Twój Zimny Dotknąłem Policzek Dłońmi Co wciąż Miały Nadzieje Że życie Co się Jak płomień W tobie Chybocze Ze łzą Jeszcze Nie spłynie. I jak Każdego Poranka I jak Każdego Wieczoru Stawałem Nad łóżkiem Zlękniony I z ulgą Wzdychałem Powoli: Że serce Jeszcze zadrgało Że wzrok jeszcze Żywotny Lecz dzisiaj To ty W pełni Życia Tylko ja Jakiś markotny...
118 odsłon

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

T
TomaszŚwiatły 2 lata temu
Tak to jest na starość, że Marsik opada w dół. Markotny, dobre i to. Pięć po dwunastej, pora iść spać. Jutro nas czeka zima nuklearna i pasożyt na dobre zeżre Twoje miasto.
M
Marsik86 2 lata temu
Nie gram w wormsy ;)
T
TomaszŚwiatły 2 lata temu
Może powinieneś, dobra gra ;)
iśka 2 lata temu
dobrze, że choć z jednej strony bije życie, tak bywa w życiu, że czasem się uzupełniamy naprzemiennie, podoba mi się Twój styl pisania i zamysł na wiersz:) miłego dnia*
134 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie