Przejdź do treści

Przypływ

Z mrozem ponad łąką płaczu, kroczył morski oddech słony Szedł a w jego skrzydeł bieli drzemał szept zaprzepaszczony Minął progi swego domu i na lądzie ustał w gwarze Głośnych mew co mu ziarenka piasku oddawały w darze On je przyjął i poświęcił kroplą morza z swych warkoczy I z kielicha który trzymał winem raz usta otoczył I odezwał się wszechmocny i bezwzględny władca wody A słuchały go zwierzęta coby nie wyrządził szkody I tak trwało parę chwil odnowienie starych więzi Morza, lądu i powietrza co im stary las potwierdził Nadszedł koniec wszak wizyty musiał odejść pan potężny Nawet on nad odpływem władzy nie potrafi dzierżyć
75 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Beatrice 14 lat temu
Rymy w porządku, przemyśl treść, sens każdego wersu, bo odnoszę wrażenie, że coś tu nie gra... prawdę mówiąc, całość mi nie gra, pozdrawiam :-)

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie