transparętnie
transparentna
rozlane dłonie w natchnieniu
upina włosy jak
trzeba jej gwiazd i trzeba rozkoszy
krzykiem i bólem sadyzmu w jej wargach sromowych ścisnąć
sok z nich najlepszy
oboje
płeć
przeżyta
cierpieniem
ślizgam się na długich ramionach boskości nieżytu
krzykliwe dni jak zmartwychwstanie jednej prawdy najmilszej
i noże na krtani i lęk nieobecny
przyjaźni nicość
już nie masz do mnie powrotów
chęć bycia we dwoje
ty tam ja tu
powtarzamy się ponownie jak cienie stajemy się
czy stać się mamy?
rozlane dłonie w natchnieniu
upina włosy jak
trzeba jej gwiazd i trzeba rozkoszy
krzykiem i bólem sadyzmu w jej wargach sromowych ścisnąć
sok z nich najlepszy
oboje
płeć
przeżyta
cierpieniem
ślizgam się na długich ramionach boskości nieżytu
krzykliwe dni jak zmartwychwstanie jednej prawdy najmilszej
i noże na krtani i lęk nieobecny
przyjaźni nicość
już nie masz do mnie powrotów
chęć bycia we dwoje
ty tam ja tu
powtarzamy się ponownie jak cienie stajemy się
czy stać się mamy?
1
0
3 odsłon