Banici

przywarujemy
z nosami tuż przy ziemi
wdychając zapach geranium
spoceni jak zwierzęta
od słońca i bliskości

będą nas drażnić
ludzie pozbawieni wstydu
idący za ręce do ołtarza
pod ramię do grobu
zasznurowani

my znamy tylko otarcia
grzbietów o ostre trawy
mimochodem zostawiane
tropy jak tatuaże
wydarte spalonej ziemi

warcząc na los
odgryzając chwilę za chwilą
będziemy
zachłannie chłeptać z kałuży
następny dzień
następną noc
7 3
1 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 13 lat temu
lubię pić z kałuży i wypluwać kamienie na ulicę:))))))
JKZ007 13 lat temu
a ja już nawet pozbawiony jestem chojrackiego tonu, tak sobie bujam się na fotelu byle przeżyć tylko co:)
JKZ007 13 lat temu
Czasem się wraca do wierszy:) rzadko bo rzadko ale są takie:)
16 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie