Zbrojeniówa

Okładka: Zbrojeniówa
Wygenerowano przez AI
Klękasz naga przed wrogami mymi i przed ich żonami -

Do licha z tobą, precz z moich oczu!

Twej głowy nie przykrywa chusta,

A ciało swoje wystawiasz na wab -

Niech Bóg trądem cię okryje!

Pożegnaj się z ladacznicami swymi,odłącz się od ich stada -

Dla niegodziwych jest obcowanie z nimi!

Spójrz jak zieje twe ciało nieczyste -

Butwa zaczyna je chwytać,

A muszki brunatne już zlatują do niego,

Wabione tym, co tchawki wychwycą!

Ono jest mierzwą dla nich,

A ich odwłok przebarwia się na nim!

Czy chcesz aby stało się ono ich wylęgarnią?

Zerwij z siebie ten pancerz,

Niech on nie będzie ci zbroją!

Bo czy to nie dla ciebie mąż drążył w ojcowiźnie

Byś mogła czerpać a abisynki, która tam stanęła?

Czy może łotr jakiś urwał jej żurawiaI stała się bezużyteczna?

Napełnił miednicę wodą czystą

I przemyj nią swe lico pierwej

Nim ktoś je zobaczy!

I stopy swe obmyj byś czystymi stąpała po glebie czystej!

Zmyj to wszystko z ciała swego

Co przyniosło ci zaniedbanie!

I przestań czynić jak czynisz,

Bo to cię zgarsza!

On zmierzchłych czasów nierząd swój głosisz jawnie

I ściągasz na siebie pogardę ludzi -

Oni krzywią usta na twój widok

I szeptają o tobie na ulicach!

I wspominają cię pijacy w karczmach,

Jak to sprzedawali cię za wino!

A kupcy, co od nich cię wzięli

I zaciągnęli do stajni bez słowa twego sprzeciwu,

Śpiewają zawiani o tobie w swych pieśniach!

Z powodu twej rozpusty,Twój syn zanosi się szlochem,

A córa nie patrzy już na ciebie z umiłowaniem!

Odraza do ciebie wypisana jest na nich!

Mnożysz nałożników,

By jak najwięcej klejnotów

Wrzucano do twej jaskini,

I tęskinisz za młodością zepsutą,

Za nacieraniem oliwą i pijaństwem w bramach!

I za zagabywaniem nieznajomych!

Namiętność kierujesz niewłaściwie

Na urodziwych młodzieńców -

Ale zaprawdę, oni nie tkną nieczystości swymi dłońmi,

Bo brzydzą się ohydztwem!

Nie spojrzą nawet ukradkiem, boś nie umyta!

Zapędziłaś się brudem

I nikt nie ma wątpliwości!

Spojrzenie skierować na ciebie wystarczy,

By ujrzeć, żeś doprowadzona!

I nozdrza odór drażni jak przejść blisko!

Precz mi z oczu, pókiś tak porobiona,

Pod lampą przy oberży znajdziesz jeszcze dla siebie miejsce!

A nuż to ono okaże się dla ciebie przystanią!

Precz do diabła!
0 0
5 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

48 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie