Oni będą mu pokutnie srogo ubliżać,
Aż pętany z garbem się ukaże poniżony,
A jak wyśmieszki obrażanego spętają już w zgarbać ,
Parskną prześmieszkiem w zgarb uniżony.
Tak przerobiona przez nich mulda skulona
Zgięciem wyrazi się jak zaród podbrzuszka,
I ukaże się jakby w łonie siedziała skłębiona,
Na to ziarnem uwalona, gumiana wydmuszka.
A ona, co wówczas on jeszcze była,
Rychło ust oponami załaknie ich zboża,
I kopsać w ciemni będą swej paniusi,
Co obciągiem trzy ostruga, zabawa w trójnoża.
Hen ongiś, ssaczkiem wykluta żyworodnym,
Z jajca, co mateńka jajorodna zniosła,
Tu wnet akurat, w sztamie z odmianą,
Targać rozpoczęła, bo psom w budzie doniosła.
Pałoryjką tyrajką uczynili go w chwilkę,
Jakoże jej pokuta sięgała wierzchołka,
Choć później już sama przeginała się ku rwaniu,
Bo karmiona kijami, a nie wiosłem z dołka.
Szepnę jeno na wyjście, a to jużem biadolił,
Że drzewców bukiecik targała za uszko -
A sztambuch zachowa wieczyście niezapominajkę -
Odkształty, zwichnięcia i złamane serduszko.
Aż pętany z garbem się ukaże poniżony,
A jak wyśmieszki obrażanego spętają już w zgarbać ,
Parskną prześmieszkiem w zgarb uniżony.
Tak przerobiona przez nich mulda skulona
Zgięciem wyrazi się jak zaród podbrzuszka,
I ukaże się jakby w łonie siedziała skłębiona,
Na to ziarnem uwalona, gumiana wydmuszka.
A ona, co wówczas on jeszcze była,
Rychło ust oponami załaknie ich zboża,
I kopsać w ciemni będą swej paniusi,
Co obciągiem trzy ostruga, zabawa w trójnoża.
Hen ongiś, ssaczkiem wykluta żyworodnym,
Z jajca, co mateńka jajorodna zniosła,
Tu wnet akurat, w sztamie z odmianą,
Targać rozpoczęła, bo psom w budzie doniosła.
Pałoryjką tyrajką uczynili go w chwilkę,
Jakoże jej pokuta sięgała wierzchołka,
Choć później już sama przeginała się ku rwaniu,
Bo karmiona kijami, a nie wiosłem z dołka.
Szepnę jeno na wyjście, a to jużem biadolił,
Że drzewców bukiecik targała za uszko -
A sztambuch zachowa wieczyście niezapominajkę -
Odkształty, zwichnięcia i złamane serduszko.
0
0
7 odsłon