Przejdź do treści

pod podszewką

rozpierdol na jaki się przyszykowałam nie był kulą z samolotu ani z innego naziemnego działa odbarwione jesienne liście i na mchu gładkim poukładane belki nie przypominały domu nie było komu zbierać przegniłej sałaty poprzecierane sutki oczy podeszły krwią migotały w oddali światła starych latarń i grząsko dookoła brud wdzierał się do komnaty kleszcza zawirowania emocjonalne huśtawki nastrojów luźno spojrzałaś na mnie ja nie mogłam być tym kim chciałaś nie mogłam być też tym kim mogłaś w przeszłości poznać ani nie byłam tym kogo możesz stworzyć od nowa radość w słoikach wyblakła chomiki pouciekały do norek miękisz w roślinach już wysechł i tylko cytryny na krzakach pachniały mieszały swój zapach z paloną siarką wiosny wiosny brakuje chłód rozpiera ramiona w szarych zakamarkach
67 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

55 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie