Ironia losu...

Zagubiona poprzez mgłę

Szłam z kimś nieznanym mi wcale

Ufałam,kochałam; tam topiłam me smutki

Pomimo nauk dawanych mi stale

Iż ufność naiwnych zazwyczaj to znak

Nie chciałam w to choć trochę uwierzyć

Pragnęłam oglądać gwiazdy leżąc z nim na wznak...

Zaufanie, fakt - nie istnieje

Lecz intrygujący jest jego czar

Bo ludzie zawodzą i ranią na wzajem

Kto w to nie wierzy, to jego mar



Lecz zła ni jestem, to moja była wina

Ni chcąc cię skrzywdzić, tak postąpiłam

Czy powinnam była pozwolić na to kochanie?

Pić z twego kielicha, czy myśleć, co dalej?



Pokazałeś mi świat i ja pokazałam go tobie

Dziękuję za czas, naukę i dopomogę

Cóż więcej pozostaje?

Żałować, że się tobie tak oddałam?

Dziękować losowi, że cię spotkałam!
0 0
5 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online · Zaimek
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie