Płonie....
Wpatrzony w tarczę księżyca wilk,
próbuje uciec myślami daleko stąd.
Od tego co za jego plecami.
Od łuny bijącej spośród drzew.
To płonie, płonie las,
płona w nim wszystkie drzewa.
To płonie, płonie las.
Płonie serce i dusza wraz z nim.
Wilk ucieka. Ogonem trakt dymu znaczy.
Staje. Myśli. Wraca do pożogi.
Tam gdzie serce jego wciąż bije,
pośród zapachu porannej rosy.
To płonie, płonie las,
płona w nim wszystkie drzewa.
To płonie, płonie las.
Płonie serce i dusza wraz z nim.
Jego agonii skowyt, pośród nocy słychać,
lecz smutku w nim nie doświadczy.
Ciało umiera. Dusza radośnie pozostaje.
Pośród duszy lasu spalonego. Jego domu.
To spłonął, spłonął las.
Spłonęły w nim wszystkie drzewa.
To spłonął, spłonął las.
Spłonęło serce i dusza wraz z nim.
próbuje uciec myślami daleko stąd.
Od tego co za jego plecami.
Od łuny bijącej spośród drzew.
To płonie, płonie las,
płona w nim wszystkie drzewa.
To płonie, płonie las.
Płonie serce i dusza wraz z nim.
Wilk ucieka. Ogonem trakt dymu znaczy.
Staje. Myśli. Wraca do pożogi.
Tam gdzie serce jego wciąż bije,
pośród zapachu porannej rosy.
To płonie, płonie las,
płona w nim wszystkie drzewa.
To płonie, płonie las.
Płonie serce i dusza wraz z nim.
Jego agonii skowyt, pośród nocy słychać,
lecz smutku w nim nie doświadczy.
Ciało umiera. Dusza radośnie pozostaje.
Pośród duszy lasu spalonego. Jego domu.
To spłonął, spłonął las.
Spłonęły w nim wszystkie drzewa.
To spłonął, spłonął las.
Spłonęło serce i dusza wraz z nim.
0
0
7 odsłon