rozwarzania psychodeliczne

I.

gdzie są wszystcy twoi bogowie których nazwałeś swoimi imionami

nie dla nich rozmowność a ciągle krzyczą

w objęciach twoich konają giną

uciekają przez najbarwniejsze pola

w

błogości własnego nieistnienia



patrzysz

czarne magnolie

nazwij te odchodzenia



strata najwieksza w życiu

a życie to zamało

II.

Zrodziłeś się dla blasku odpoczynku wśród zmysłów

tą dziwna parodią rzeczywistości

wciąż nowe bierne zradzają się zaspokojenia

dasz sie zadowolić?

szczęśliwe sny na ścieżkach czasu

chwila ucieka sploszona przepychem



dasz sie ogłupic raz jeszcze?

złodzieje własnych istnień

beztrosko rzucają je na wiatr



tu i teraz może byc szczęście

wszystkie sny na ściezkach czasu

szanse odległe chodż twoje własne

chwile swe mijasz jak obcych na codzień

przyszłości nie ma i ostrzeżenia

III.

co cię stworzyło Ciemności dnia jasnego

te głęboki przerażenie światła co obnaża

skąd ty jesteś?



czy grzech mój ktory skrywam

boi się zbytności

w intensywności?



Ludzkie rozpacze i zawody chowajcie dumę

swą jak zachody

swego boga



Ja pójdę za wami
0 0
8 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

19 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie