Wojski po polowaniu

Natenczas Wojski podniósł z ulicy pogięty
jakiś pet upalony, podeptany, zmięty,
jak wąż boa, oburącz do ust go przycisnął,
wyjął zapałki, potarł i płomyk zabłysnął,
przymknął powieki i wciągnął dymek do brzucha,
wypuścił obłok, mglisty, jakby na kształt ducha.

Znów się zaciągnął, dym jak wicher niewstrzymany
niesie się i wypełnia całą przestrzeń bramy,
umilkli kumple, stali żule urzeczeni,
mocą, czystością, smakiem i rodzajem woni,
Wojski cały kunszt, którym niegdyś w Litwie słynął,
jeszcze raz przed nosami zdziwionych rozwinął.
10 3
2 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Młoda 14 lat temu
ś w i e t n y :) gratuluję pomysłu !
DARTANIAN 110 14 lat temu
Świetnie waść to napisałeś masz tu plusa w skórze niedźwiedzia:-)
artpla 14 lat temu
rozwinąłeś Waść wersję:)
16 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie