Cichymi
Cichymi tchnieni, z słońca ulepieni,
Ci, co w przeciwległe kosmosy zmierzają,
Tacy jak dzieci, co na krańcach ziemi,
Razem zrodzeni, a się nie poznają.
Czasem różańce ich wspólnie odmówione,
Sznury utkane z chwil, które w przyszłości,
Księżyca blaski w skronie ich wtopione,
Kajdany wkłada dla ich samotności.
Bo to co było, i to co skończone,
Spełniło chwile, które Tybrem płyną,
Na wieki wieków, w oceanów tonie,
A z śmiercią naszą na zawsze zaginą.
Lecz życie nowe różańce uplecie,
Co miast przez pająki utkane z żałości,
Które Bóg-Słońce spopieliwszy w lecie,
Zaczynem się staną dla nowej miłości.
Ci, co w przeciwległe kosmosy zmierzają,
Tacy jak dzieci, co na krańcach ziemi,
Razem zrodzeni, a się nie poznają.
Czasem różańce ich wspólnie odmówione,
Sznury utkane z chwil, które w przyszłości,
Księżyca blaski w skronie ich wtopione,
Kajdany wkłada dla ich samotności.
Bo to co było, i to co skończone,
Spełniło chwile, które Tybrem płyną,
Na wieki wieków, w oceanów tonie,
A z śmiercią naszą na zawsze zaginą.
Lecz życie nowe różańce uplecie,
Co miast przez pająki utkane z żałości,
Które Bóg-Słońce spopieliwszy w lecie,
Zaczynem się staną dla nowej miłości.
0
0
6 odsłon