„Być, czy nie być”
Jestem, nie jestem, jestem, nie jestem…
dla Ciebie chyba nie istnieje
skoro nie widzisz mnie tak, jak ja widzę Ciebie.
Traktujesz mnie jak powietrze,
choć jednak potrafisz beze mnie żyć.
Nie różnię się od przechodnia mijanego na ulicy,
osoby przypadkiem spotkanej w sklepie,
czy od dziecka biegającego po dworze.
Twoja niewrażliwość wysysa ze mnie życie,
nie pozwala w spokoju oddychać,
ani myśleć o rzeczach bardziej istotnych.
JA tak twardy zawsze jak skała,
niezachwiany życiowymi podmuchami, stanowczy!
Mięknę pod ciężarem Twojej obojętności…
TY jesteś, a ja coraz bardziej znikam.
Obyś zdążyła…
dla Ciebie chyba nie istnieje
skoro nie widzisz mnie tak, jak ja widzę Ciebie.
Traktujesz mnie jak powietrze,
choć jednak potrafisz beze mnie żyć.
Nie różnię się od przechodnia mijanego na ulicy,
osoby przypadkiem spotkanej w sklepie,
czy od dziecka biegającego po dworze.
Twoja niewrażliwość wysysa ze mnie życie,
nie pozwala w spokoju oddychać,
ani myśleć o rzeczach bardziej istotnych.
JA tak twardy zawsze jak skała,
niezachwiany życiowymi podmuchami, stanowczy!
Mięknę pod ciężarem Twojej obojętności…
TY jesteś, a ja coraz bardziej znikam.
Obyś zdążyła…
0
0
10 odsłon