między klinem a wiarą

zimowo-letni w palenisku marzeń
wskrzeszam popioły słów proforma
w kartki chwytając biel
uosobiony
tam gdzie nieznane obrazy nabierają imion

labirynty to moja specjalność
co mi tam
w odgłosach ciemności idę na oślep
za tobą w pełną przestrzeń
czekając na sen który ma się spełnić
a którego jesteś początkiem

nawet najwyższe góry zaczynają się od słów
ocal mnie wierszem
3 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

13 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie