Przejdź do treści
Czytanie

na wpół obecni

kiedy tylko bywam zadomowione w tęsknocie szarość i ty jecie śniadanie szczęście we dwoje aż po karmienie kaczek hipotezą spełnień jedna wielka bzdura oparta o ścianę dzielacą zimowe spacery od wiosennej pory migawki z kmieni na drodze tulonych dla niepoznaki bo tak cieplej pełni niewiary więźniowie klepsydry uwikłani w pustkę w menu unicestwień kolejnych prób techniczna wymiana posągów przy kuchennym stole pełno niedojedzeń to wszystko co wiemy o dialagu przytulanie również odeszło tam gdzie chusteczki błagają o łzy uzbrojone w siłę przyzwyczajeń i powtórzeń sinej dali zbyt mało by zobaczyć obrazki z poranka pachnącego kawą z czasów gdy wspólne wydawało się naszym a tytuł zamknięty na kłódkę nie musiał określać niczego wszystko było wiadome każdy wers dotykiem_ malowany na ciele zostawiał znak realności perspektyw metamorfozy zaczynaliśmy bez końca te same bocznice zwrotnicą imion szeptanych o świcie nastawione z ochotą na nieprzypadkową zbieżność nazwisk dzisiejsze niebo takie puste cisza tylko z niej rodzi się siła dlatego wciąż mówisz tak mało niewiele słucham patrzeć jak ty również nie potrafię kiedy tylko bywam zadomowiony w tęsknocie by podać ci szarość na śniadanie
59 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

35 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie