Przejdź do treści
Czytanie

niemożliwe

a kto by ją tam zrozumiał jak lawa wystyga po brzegach embiwalentnie skorumpowana przez wulkan hormonów w pogoni za widokiem miejsc gdzie nie nosi się śliniaków jednocześnie szarlotką w ogrodzie gejzerem teorią względności i relanium na bezradność ubrana w aureolę papierowa aczkolwiek nieskończenie zapisana wierszami bez tytułów jak antidotum na pochmurne dni by potem a mnie się wydawało nie było materiałem dowodowym ptaki w deszczu ściany bez łaski okien konwulsje myśli w pożegnaniach z nocą podróże w białych szalach do krain z widokiem na doliny miłość wszystko i nic a jednak nie minęło przekracza granice jest możliwe
70 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

39 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie