nienazwane

chciałem nazwać i zawisłem
z determinacją w tłumie bez imienia
zmarnowanym czasem krzycząc dostrzeż
świadomie sprofanowany

pierwszy w dniu moralnego nieładu
kurząc w listach poszczególne słowa
na pogodzenie z losem by zgasić kilka fragmentów
zaplotłem liny na myślach

pod parasolem wczorajszych ramion
uwięziłem wspomnienia nabawiły się kataru
teraz pociągam teraźniejszość
z butelki po twoich perfumach jestem alergikiem
zasysam z premedytacją

powietrze
3 1
1 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

snylekkie 13 lat temu
swietnego tempa nabiera w ostatniej zwrotce caly wiersz powinien byc taki
11 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie