pani wybaczy

co by tu jeszcze

w ogrodzie niepewności
gdybyś pierwsza zatrzymała czas
złapany zmysłami w wiosenny pejzaż
choć na chwilę
na kilka zaledwie sekund
namiętności najskrytsze pragnienia
i to nie tylko te moje
obyłyby się bez obłędu

a tak trud rozstania
kołysze śmierć nienarodzonej miłości
erozja suchej łzy na policzku
wspomnieniem twoich ust
i nawet dziękuję

przepraszam jest takie oklepane
a ja słowa przelewam na papier
w altanie lirycznych pożegnań
tylko niezapominajki kwitną jak szalone

w spazmach strachu
idzie zwariować

muszę się uwolnić
5 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

17 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie