w dłoniach

na łące
kiedy na kwiatach zakurzone słowa
nie sprzeciwiam się światu
potrzebuję tylko papieru

mimowolnie
nie przegapiam latawcy
podążając gdzie nie byłem
gubię oczy

taki ze mnie chłop
a jak tu ładnie

tytuł utknął gdzieś pomiędzy
wersami a tęsknotą
kiedy w tę i z powrotem
gubiliśmy pocałunki
spadające prosto z nieba
jadąc tak ku tej łące
powozem zaprzężonym w ważki
z bukietem pachnącym wiatrem
2 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

23 online · cenzor
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie