z kierunku twojej plaży

lunatykuję
poza zasięgiem dłoni
mówisz coś o zapisie
a przecież
to usta były natchnione

to szczęście
kiedy ktoś w ciebie wierzy
i nie chce
byś spała na oślep

co ja mam z tobą
no co
lato i zimę w jednej dobie
drzwi zamykane słowem
między wierszami

połykam głos
wpadam po ogień
zaprószony z kilku sylab
kiedy umieram
śladami na piasku
ucząc się czekać
1 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

13 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie