z nurtem końca... początek
uciekam ukradkiem we własny kawałek wersalki
szukając szczęścia w prywatnym raju
gdy ty uspokajasz w sobie rzekę
ciemność między nami już nie wskrzesza
jest jak niemoc kamienna niewątpliwie
na chybił trafił ulokowana po lewej stronie milczeń
śpisz na dotyk wciąż piękna a jakże odległa
ciałem anioła przywracając wspomnienia
dni kiedy jeszcze
linia brzegowa była wspólną
szukając szczęścia w prywatnym raju
gdy ty uspokajasz w sobie rzekę
ciemność między nami już nie wskrzesza
jest jak niemoc kamienna niewątpliwie
na chybił trafił ulokowana po lewej stronie milczeń
śpisz na dotyk wciąż piękna a jakże odległa
ciałem anioła przywracając wspomnienia
dni kiedy jeszcze
linia brzegowa była wspólną
3
0
1 odsłon