z nurtem końca... początek

uciekam ukradkiem we własny kawałek wersalki
szukając szczęścia w prywatnym raju
gdy ty uspokajasz w sobie rzekę

ciemność między nami już nie wskrzesza
jest jak niemoc kamienna niewątpliwie
na chybił trafił ulokowana po lewej stronie milczeń

śpisz na dotyk wciąż piękna a jakże odległa
ciałem anioła przywracając wspomnienia
dni kiedy jeszcze
linia brzegowa była wspólną
3 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie