Ja
Jak cudzoziemka błąkam się po ziemi
wśród tysiąca spraw z tysiącami twarzy.
W biegu życia trącam te bezduszne twory
posiniaczonymi, krwawiącymi łokciami...
Patrzą na mnie wrogimi oczami.
Nie ma litości, sprawiedliwości, nie ma miłości...
Pogarda, pycha, brak zaufania,
tym poczęstują tu, na ziemi,
obedrą z szat najskrytszych marzeń,
zostawią popioły, zgliszcza, ruiny...
Czas się nie cofnie, mur nie powstanie,
człowiek spalony nie zmartwychwstanie!
Niechętny do świata będzie się palił,
przez całe ziemskie wędrowanie...
wśród tysiąca spraw z tysiącami twarzy.
W biegu życia trącam te bezduszne twory
posiniaczonymi, krwawiącymi łokciami...
Patrzą na mnie wrogimi oczami.
Nie ma litości, sprawiedliwości, nie ma miłości...
Pogarda, pycha, brak zaufania,
tym poczęstują tu, na ziemi,
obedrą z szat najskrytszych marzeń,
zostawią popioły, zgliszcza, ruiny...
Czas się nie cofnie, mur nie powstanie,
człowiek spalony nie zmartwychwstanie!
Niechętny do świata będzie się palił,
przez całe ziemskie wędrowanie...
0
0
8 odsłon