Przejdź do treści

W oparach absurdu

dłoń zmurszałym dębom brzegi rozcina a w toni giną kędzierzawe włosy to tam w oparach naszego absurdu zwykła zapałka drenuje modre oczy powróciły bagna świadomości gdybym uchwycił foremne popiersie lub spichlerz spalił dawnej posiadłości zaginając czasem jak batem na wroga sześcian utworzył z macek żeńskich kości gdybym ułożył w sonecie przysłowia co słowem tną skórę na ciele i sercu cmentarzem zapełnił strofy wielbicielek co łakną krwi męskiej a pomnik od wersów gdybym podrzucał pochodni płomienie przed strachem zgliszcza rozniecał na nowo byłabyś tą ziemią co brodzi i bredzi grząską przechodzoną z zawiści zwęgloną gdybym mógł smagać wiatrami zepsucia co ciągle grają delikatnym kształtem sortując emocje w księgozbiorze wiedzy wystawiłbym ci w meczu kolorową kartkę opary zniknęły liście suszą pióra
58 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Beatrice 13 lat temu
ale o so chozi? :-)

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie