Przejdź do treści

Róża

O śmierci
Wstało słońce , rozciągnęło swoje ramiona niczym poranna dziewoja , otuliło swym ciepłem wstęgi niebieskie , pola zielone , bezkresne wody oceanu . Czemu więc mojej róży ciemność i trwoga ? Czemu liść więdnie a korzeń trawi choroba ? Powiedz mi proszę dlaczego nawet w ciemnym boże promyk przez gęstwiny konar do ziemi , do chwastu dolecieć może , powiedz , powiedz mi Boże . Choć krew i łzy , pot i wolne chwile ofiarowałam mojej dziecinie , ona umiera , ona usycha , ją śmierć swym oziębłym oddechem dotyka .
45 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie