Przejdź do treści

...osiodłałam wiatr...

O szczęściu
uniósł przed siebie w promieniach słonecznych przez szare ulice złociste pola zielone łąki i lasy (niczym Biznes Park) zostawiając za sobą ciemne chmury grafitowe i ponure w tańcu gotujące jak lawa w wulkanie trzaskając gromem gdzieś opodal wakacyjny czas pognał nas w góry przez Luboń,Zakopane i Naprawę wąwozy piękne otulone ciszą sięgające wysoko ku Niebu (okolica niczym trójkąt prostokątny kąt ostroboczny z widokiem na Tatry horyzont kolorytu napawa spokojem jedynie zalew Czorsztyński gliniasty) przed nami Giewont,przecudna Babia Góra przy zachodzie Słońca tęczą malowane wzgórza przy blasku Księżyca kolebką usłane łącząc się z szafirem roziskrzonych gwiazd pózniej zielony las niczym dziki busz otoczony labiryntem pięknych jezior dzikich kwiatów i smakowitych jagód dalej Safarii gdzie lwy i żyrafy przyciągają spojrzenie bystre dłonie zwinne chcące obiąć słonia troszeczkę pohuśtać na trąbie jak małpki lubię banana zjeść tak też przyszedł czas na morze dzwięcznie muzyką fal kołysane bez czasu dnia ni godziny urlop radośnie upłynął w słońcu tańcząc w deszczu chwileczkę wiatr grał romantycznie ptak śpiewał co piękne szybko się kończy do domu naszedł czas do pracy też ... ...tydzień długi jeszcze gdzieś wypłynę 2011-07-25
68 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Beatrice 14 lat temu
fajny tytuł... wiersz też, piękna wyprawa...pozdrawiam :-)

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie