... po zgiełku dnia...
uciekam w zaciszne miejsce
gdzie w ukochanych ramionach
pocałunki pachną surfinii kwiatami
gdzie wieczór w czarnoleskich drzew rozśpiewany jest ptasim radiem
i tylko przed oczyma widać ćmy
do rozpustnej przypadkowej balangi
jak po zgiełku dnia o północy doba mija
tak bardziej tulą się ciała do siebie
i w blasku uśmięchniętgo księżyca
uśmiechają w słowie 'kocham'
aż zbudzi poranek w pocałunku słońca...
uciekam w zaciszne miejsce
gdzie w ukochanych ramionach
pocałunki pachną surfinii kwiatami
gdzie wieczór w czarnoleskich drzew rozśpiewany jest ptasim radiem
i tylko przed oczyma widać ćmy
do rozpustnej przypadkowej balangi
jak po zgiełku dnia o północy doba mija
tak bardziej tulą się ciała do siebie
i w blasku uśmięchniętgo księżyca
uśmiechają w słowie 'kocham'
aż zbudzi poranek w pocałunku słońca...
1
0
11 odsłon