Przejdź do treści

Razu pewnego...

Wspomnienia
na rowerach jechaliśmy na mecz do Wójcina śpiewając sobie po drodze panowie na prawo panie na lewo zatrzymywać się nie wolno czas goni mecz się zaczyna już tuż,tuż kierownicę puszczamy głosy podnosząc Hura,Hura przeciągając się wyginając powietrze głębiej wdychając pilota szosa ma dłonią liście można zrywać gwizdy śmichy-wyrzyć się trzeba aż tu nie wiadomo z kąd nagle Stop! karty rowerowe prosi władza każdy zatrwożony rowery wyporzyczone dokumenty w Łodzi zostały w odpowiedzi słysząc jedziemy do Przyjezierza lecz my nie z tej łodzi tylko z centrum Polski zdziwiony wielce wętle zabrał chłopa szukać trzeba było by swój wentel dał i pompkę nawet dosyć długi miał i dobry wdech wszystko zalatwił za godzinę spóznienia policja papatki dostała uśmiech i fakju koleżanka pokazała też namiot co żeśmy nocowali następne popołudnie zakazem było kąpania się w jeziorze lecz oczywiście spacer kawałekiem może być od kwatery plaża szeroka i od brzegu do brzegu chłodu trzeba zarzyć pięć kilometrów przepłynąć i zadowolonym wrócić na chatę jakby nigdy nic zawsze plotuchów w wychodku zamykać po północy niech się tłumaczą czy plotki ważniejsze skargi czy radość przeżycia
64 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie