...wczoraj z wieczora...
na obrębie miasta
wpadłeś w moje oczy
namiętnością rozpalony
słodkiej pomarańczy
dłoń chciałam tobie podać
lecz swojej nie wyciągnąłeś
tylko promiennie uśmiechałeś
jak do ciebie naturalnie ja
z wielkiego podziwu dla ciebie
że diamentem nie świecisz
a w pół swojego uśmiechu
ognia światło nocy niesiesz
pod gwiazdami cudownie płyniesz
niczym srebrnymi latarniami
mieniące są cudownie ksenonami
co wraz z tobą rozświetlają noc
i wiatr delikatnie powiewa
zapach jesieni już unosi
aż ciemny obłok strategicznie
rozświetlił się porankiem
księżycu, nie wiem czy widziałeś
jak dron chciał sięgnąć gwiazd
lecz zapaliło się jemu
czerwone światło
i się nawrócił do bazy szpiegowskiej
jak z tobą noc jest romantycznie ciepła
tak od uśmiechu do spojrzenia
ziemi cieniem nie jesteśmy lustrem
przestrzeni i wód też bagnistych...
na obrębie miasta
wpadłeś w moje oczy
namiętnością rozpalony
słodkiej pomarańczy
dłoń chciałam tobie podać
lecz swojej nie wyciągnąłeś
tylko promiennie uśmiechałeś
jak do ciebie naturalnie ja
z wielkiego podziwu dla ciebie
że diamentem nie świecisz
a w pół swojego uśmiechu
ognia światło nocy niesiesz
pod gwiazdami cudownie płyniesz
niczym srebrnymi latarniami
mieniące są cudownie ksenonami
co wraz z tobą rozświetlają noc
i wiatr delikatnie powiewa
zapach jesieni już unosi
aż ciemny obłok strategicznie
rozświetlił się porankiem
księżycu, nie wiem czy widziałeś
jak dron chciał sięgnąć gwiazd
lecz zapaliło się jemu
czerwone światło
i się nawrócił do bazy szpiegowskiej
jak z tobą noc jest romantycznie ciepła
tak od uśmiechu do spojrzenia
ziemi cieniem nie jesteśmy lustrem
przestrzeni i wód też bagnistych...
0
0
6 odsłon