Przejdź do treści

Wreszcie i nareszcie...

pszyszedł czas wytchnienia torbę szybko spakowałam i w drogę pojechałam hen szosa czarna nie kończyła się w uśmiechu co rusz i przy muzyce stada saren przebiegały z pola na pole śnieżnobiałe wśród oszronionych drzew jechałam obok jezior przykrytych puchem białym nad którymi grał wiatr w locie zaglądał do przerębli szklistych chciał się wykąpać pewnie jak mors zimowej aury blask rajem mienł się srebnobrokatowymi gwiazdkami nocą tylko ksenonki dawały światło w oddali otchłań prowadziła do nikąd... 2011-02-04,
53 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 13 lat temu
stanger a jechałaś we mgle? w:)

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie