Wreszcie i nareszcie...

pszyszedł czas wytchnienia
torbę szybko spakowałam
i w drogę pojechałam hen

szosa czarna nie kończyła się
w uśmiechu co rusz i przy muzyce
stada saren przebiegały
z pola na pole śnieżnobiałe

wśród oszronionych drzew jechałam
obok jezior przykrytych puchem białym
nad którymi grał wiatr
w locie zaglądał do przerębli szklistych
chciał się wykąpać pewnie jak mors

zimowej aury blask rajem mienł się
srebnobrokatowymi gwiazdkami
nocą tylko ksenonki dawały światło
w oddali otchłań prowadziła do nikąd...

2011-02-04,
4 1
1 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 13 lat temu
stanger a jechałaś we mgle? w:)
4 online · merlin39
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie