Przejdź do treści

Na akwareli ranka.

Uśmiech dnia wstaje nad śnieżnym zboczem,
Błądzi jutrzenką we bladym świcie.
I koralowym białym warkoczem,
Osiadł na grzbiecie i gołym szczycie.

Skry rozsypawszy na śnieżne smreki,
U dębowego usiadł pagórka.
W kolistym łuku ścienionej rzeki,
Jakby zawisła nań z nieba chmurka.

Toczyła wody poniekąd senna,
Lodem okuta przy śnieżnym brzegu.
Wspomnieniem nocy ciągle brzemienna,
Nie przyśpieszyła nic, a nic biegu.

Olch pióropusze, jałowców kity,
Za muru śniegu skrywały wałem.
A ponad nimi szalem spowity,
Jodeł dzid z dołu ino widziałem.

Półmrok się mieszał ze mgły welonem,
Uśpiony zimą w szalonej rzece.
Jakby nurt spinał mgielnym kokonem,
Pod którą rzeka senna w przesiece.

Na rannym słonku promieniem siada,
I nim zakwitnie w zenicie złotym.
Moc brylantowych baśni układa,
Na akwareli-w tą i z powrotem.

Józef Bieniecki
37 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie