O fortunie.

Och fortuno, krwawa bywasz.

Czas nie leczy rany.

Raz przerażasz to zadziwiasz,

Zwodzisz chłopów, pany.



Nie ma równych, czas ucieka,

Ty działasz z doskoku.

Choćbyś czasem poszła przodem,

Nie z tyłu, pół kroku.



Patrz, w dalekim horyzoncie,

Chmury się zbierają.

Wszystkie znaki z ziemi, w niebie,

Znać o burzy dają.



Sprawiedliwa ty nie w porę,

Rzadko ci się zdarza.

Stajesz często na przekorę,

Pod ręką grabarza.



Dobra u nas niedostatek,

Winnaś tu być panią.

Na złodziei rykowisku,

Twe wspierania ranią.



Uwij tutaj swe gniazdeczko,

Omiń zakłamanie.

Zostań zawsze nam gwiazdeczką,

Spojrzyj chętniej na nie.



Uwikłana w politykę,

Masz niecne zamiary.

Złą wybrałaś dialektykę,

Widoczne ofiary.



Na diabelskim firmamencie,

Jeszcze dla cię chwilka.

I z wściekłością cię ożenią.

Psa chorego wilka.



Józef Bieniecki
0 0
3 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online · Taanatos
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie