Pchla natura

Pewnie bym cię pokochał i kochał wciąż szczerze,

Lecz już w ogrom twych uczuć po prostu nie wierzę.

Pogardzony ,zdradzony,trudno jest zaufać,

Lepiej od dziś zawczasu na zimne podmuchać.



Wybacz miły mu rzekła,jestem ci już obca,

Ja z natury każdego rozkochuję chłopca.

Przwykłam doń szybko,w końcu mi się znudzi,

A ciekawość przygody każe poznać ludzi.



Miewasz w sobie coś z osy ,z kwiatu chyb na kwiatek,

Chociaż nektar wypijasz,mały ten twój światek.

Czas nieuchronnie płynie i zaśniesz jesienią,

Zmienność uczuć i kwiatu,faktu nie odmienią.



Co przeżyję to moje,nie sieję, nie zbieram

A,że czasem uczucia chłopca sponiewieram.

Jestem ja z urodą,nic więcej nie rzekła,

Odwróciwszy na pięcie, po prostu uciekła.



Biedny wybryk natury,jak pcheł wszelkich maści,

Chyba z miejsca na miejsce,ugryzie- ach masz ci.

Błędne koło rzec można,to co pchle wystarcza,

Nie przystoi ludziom,niech ich nie obarcza.



Udzieliwszy porady poszedłem na miedzę,

Pośród pól malowanych owady pośledzę.

Pełnią swoje zadanie, za Bożym nakazem,

Pchła jak pchła kombinuje ,jak ugryżć tym razem.



Józef Bieniecki
0 0
5 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

62 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie