Przejdź do treści

Tatry- Przepaść.

Przenika w skały, aż do głębi,
Zsunięty kamień w dole bębni,
Z trzaskiem po skale się kołacze,
I uderzony w dole płacze.
Żleby spadziste,niby drogi,
Nie zagradzają żadne progi,
Pionową śliską ścianą wiodą,
Dopóki podnóż skał nie zbodą.

Straszna urwana tuż przy grani,
Gdy z góry spojrzysz, w dół otchłani,
Strachem uderza jak obuchem,
A w uszach dzwoni-dzwonem głuchym.
Ciemna jej jama okiem straszy,
Stoczony w piekło duch Judaszy,
I piekła jękiem ku wyżynie,
Echem powtarza gdzieś, w głębinie.

Tu księżyc nawet ciemną nocą,
I gwiazdy ,które ciemność złocą,
Nie spoglądają w dół otchłani,
Które urwiskiem wiodą z grani.

Józef Bieniecki
42 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie