Przejdź do treści
Czytanie

Tchnienie

W rdzawym powietrzu, w złotogłowej fali,
Ptakiem umyka w przestworza korali.
Na firmamencie, marzeniem utopi,
Jak chmurna zjawa, łzami nieba kropi.

Widna o zmierzchu, widna o jutrzence,
Jak nieba zorza w błękitnej sukience.
Tęcza burzowa, malarka horroru,
Harmonia światła, piękna i koloru.

Marzeniem senna, zjawa letnią nocą,
Na świętojańskiej robaczki się złocą.
W piórach paproci, w opowieściach ludu,
Lasu czarodziej, na granicy cudu.

Boru pieśń senna, na muzycznej fali,
Baśniami wraca podróżna z oddali.
Z koników polnych wietrzykiem porwana,
Na łzawych okach stawu rechotana.

Skromna, cichutka, powraca, przepada,
Dzień kolorowy baśń życia układa.
Nękane wiatrem, jak na drzewie listek,
Drży w niepewności podrygując wszystek.

Utkane w myśli, ducha, wnętrza zjawa,
Przemierza życie, obawą napawa.
Tchnie splot nadziei, radością zieleni,
Złoci i mruga oczami półcieni.

Józef Bieniecki
76 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

8 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie