"Kalejdoskop"

Zaciekły wiatr przeciskając się pomników sadem

Przeistaczał złote zboża co je kołysze

I wówczas

Ciche drżenie ciszy

I furkot basu życia spadający z nieba

Przestraszona tym odkryciem

Milknie pajęczyna

I milczy bieg czasu



To złotem obrosłe jesienne drzewa

Zrzucając bogactwo w gniewie pieniącym

Że już koniec balu

Że już trzeba zasnąć

I szklany oddech zamrozi tchnienia

I ostudzi szczere złoto

A rozbudzi srebrny kryształ zimy
0 0
8 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

11 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie