"Poetka"

Tchnął więc pisarz młody,

Piórem smagłym, ciętym w słowa.

Literowy żargon chęci.



Zaczernił, zabarwił, zabielił.

Słowa nabierać barw zaczęły,

Obraz malowany dodawał nadziei.



Setek zmyśleń, neologizm,

Przelał smutek i swe szczęście.

Uwiecznił wątły papier szary.



Było tam słońce jasne,

Cień rzucił księżyc krasny.

Był i las i fotel stary.



Kurz już przebrzmiał, czasy stare.

Nic to po pisarzu cichym, małym,

Zapomnianym.



Nic to, rzecze wiele osób innych.

Choć świece oczu wypalone,

Wieczny ogień w kartach płonie.



Dola pisarza marna, mała.

Ze sztuk uprawiać tą najcięższą,

Szlifować brylant złotych myśli.



Kręcone loki zdań potarganych,

Porzuconych, zapisanych, wspomnianych.

Najpiękniejsza z artystek tego świata.



Tak widzę Ją, moją poetkę cichą.

Niewidoczną, niemą, krasnolicą.

Drugą z mych miłości wiecznych.



Choć czasem ból nie pozwala,

Gardło zaciska się na zawsze.

To uczucie powoduje, że powiem Ci.



Dlaczego tak bardzo kocham Cię,

Ma poetko mała. Kiedy Twój taniec,

Wprawia w taniec mój czarny atrament.



Odwzajemniona, całujesz kruchą kartkę,

Pozłacasz twory mej głowy.

Dzięki Tobie świat ten staje się piękny,

Kolorowy.



Cała strona w kwiatowy prochowiec,

Przyozdobiona klejnotem na koniec.

Cieszą się znów oczy pisarza.

Choć jest mały, a marny.
0 0
7 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie