Przejdź do treści

KROWIE WCZASY

O zwierzętach
Gdzieś na łące tuż przy stawie Krowy pasły się na trawie Cały dzień odpoczywały I przed nocą się zbierały Nudno im się bardzo żyło Co dzień wciąż tak samo było Jest ich pięć i mogę przysiądz Że wraz z nimi much jest z tysiąc Wciąż wachlują ogonami Mocno strzygą uszętami Może teraz je przedstawię Byłam z nimi raz na kawie Pierwsza Frania strasznie gruba Wciąż na głowie stawia czuba Najmodniejsza we wsi krowa Można rzec że odlotowa Druga Lusia dość leciwa Cała głowa dawno siwa Ciągle stęka jaka chora I wciąż chodzi do doktora Trzecia Dziunia najpiękniejsza Taka z klasą jakby gejsza Każdy byk za nią spogląda Już uwiodła i wielbłąda Czwarta Zosia dziwna trochę Nosi wielką z siana brochę Poza tym trochę się jąka No i czasem puszcza bąka Piąta Henia całkiem zwykła Do udziwnień nie przywykła Wciąż rozmyśla i wciąż czyta Często innych o coś pyta Leżą sobie w piątkę panie Zagadane niesłychanie Tylko Henia się wygina Na nic smętna jest jej mina Nie dostrzega żadna krowa Że Heniutke boli głowa W końcu Lusia zobaczyła Okulary założyła Co Ty Heńka taka słaba ? Taka chuda , taka blada? Jestem strasznie dziś zmęczona, Rano byłam wydojona Dałam z 10 litrów mleka Ciężki dzień mnie dzisiaj czeka Mówiąc to powoli wstała Otrząsnęła się wnet cała I dość głośnym swoim głosem Się użala nad swym losem Ach ci moi gospodarze Chyba na nich się obrażę Tylko mleko przelewali Nawet nie podziękowali Już im więcej nigdy nie dam Chyba że najwyżej sprzedam Gdy zarobię już tysiące To zapomnę o tej łące I na wczasy gdzieś wyruszę Bo mam skołataną duszę Dość mam kija gospodarza Jak ten człowiek nas obraża Bierze od nas tłuste mleko A sam poi nas nad rzeką Nawet soku nie doleje Chyba jednak źle się dzieje I coś zrobić z tym musimy Bo się wkrótce wykończymy Porozmawiać trzeba z nim Zrobić wokół sprawy dym Bo jeżeli tak zostanie To zdechniemy miłe panie Lecą kłusem wszystkie krowy Zaraz dojdzie do rozmowy Razem na podwórko wbiegły Zadyszane szybko legły Jednak zaraz i powstały Krzyk zrobiły tam niemały Gdy gospodarz to usłyszał To ze złości aż zadyszał I wyskoczył przed próg chaty Wziął ze sobą ze trzy baty Zaraz tu porządek zrobię Nie pozwolę nigdy sobie Byście tutaj mi rządziły Dotąd byłem bardzo miły Kije trzy ze sobą mam Zaraz wam po tyłkach dam Hola, hola miły Panie! Mamy dzisiaj tu zebranie Te warunki są straszliwe My jesteśmy ledwo żywe Kiedy upał jest na dworze Ty zamykasz nas w oborze Tam jest ciemno i niemiło Zrób coś żeby nam ulżyło Przynieś pączki, jakąś kawę Pięć foteli no i ławę Jakieś świece by się zdały Od ciemności bolą gały Toż to chyba nic wielkiego ? No, odpowiedz nam kolego! Wyście chyba zwariowały Od ciemności bolą gały ? Lusi dałem okulary Bo to jest egzemplarz stary Wy jesteście jeszcze młode Dostajecie samą wodę Byście zbytnio nie utyły Ja naprawdę jestem miły Mogę wysłać was na wczasy Tylko teraz nie mam kasy Ale dziś wam obiecuje Że jak tylko się odkuje Pojedziecie sobie w góry Albo lepiej na Mazury Kiedy ciepło jest na dworze Można kąpać się w jeziorze Moja żona obiecuje Że kostiumy skombinuje Krowy patrzą się na siebie Chyba już jesteśmy w niebie Wszystkie razem podskoczyły Krowi taniec odtańczyły Gospodarza przytuliły Heńkę w górę podrzuciły Dzięki tobie pozwiedzamy I się tez poopalamy Dobrze żeś się sprzeciwiła I nas na to namówiła Znów na łąkę w pięć wróciły Lecz od dziś się już ceniły Wszystko im się polepszyło Życie piękne od dziś było
46 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

7 online · Taanatos

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie