kompletny

poza lustrem jestem bardziej bezmyślny
gdy patrzą rozmazuję
próbę uśmiechu ukryte myśli
stanowią wyjątek bywają błękitne

przechodzę wpierw prawą nogą
ocieram się o deszcz
wątpliwości zacierają kontury
sens każdego odruchu

całuję wilgotny zmierzch
przechodzi przez okna dreszczem

ulica jest pusta światła lamp
barwią usta westchnieniem
9 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

17 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie