jakby co to jestem za szafą
weszli we mnie nie wyszli
a jeden brodaty jakoby
a drugi z przepaską na czole
a trzeci o wzroście zgarbionym
a liczba ich nie przebrana
a jeden po górach i wodach
a czwarty z obłoku i sadzy
a ówdzie przycupnie za piecem
a liczba ich wielka zaprawdę
zbiegają się i rozbiegają
w uczuciach stali na domiar
a każdy coś z sobą przywlecze
a skarb mój coraz ogromny
i wchodzą we mnie bez reszty
a ogień się pali i pali
a niebo zakwita na wschodzie
w miliardach świetlnych przybliżeń
a jeden brodaty jakoby
a drugi z przepaską na czole
a trzeci o wzroście zgarbionym
a liczba ich nie przebrana
a jeden po górach i wodach
a czwarty z obłoku i sadzy
a ówdzie przycupnie za piecem
a liczba ich wielka zaprawdę
zbiegają się i rozbiegają
w uczuciach stali na domiar
a każdy coś z sobą przywlecze
a skarb mój coraz ogromny
i wchodzą we mnie bez reszty
a ogień się pali i pali
a niebo zakwita na wschodzie
w miliardach świetlnych przybliżeń
0
0
7 odsłon