odmęty
Zejdź ze mnie, nie patrz, nie wspieraj
Bo morze podeszło pod oczy
Gdy dotkniesz, przerwą się tamy
I coś żałośnie zabroczy
Gdy patrzysz… topnieje ma siła
A nikt jej we mnie nie wleje
Więc odejdź, bo wzbiera na mocy
I nic mi to nie da, że dnieje
Żal nocy… czy ciepło promieni
Wysuszy te wody wezbrane
Nie sądzę więc jakże mi wytrwać
Gdy me filary zalane
Bo morze podeszło pod oczy
Gdy dotkniesz, przerwą się tamy
I coś żałośnie zabroczy
Gdy patrzysz… topnieje ma siła
A nikt jej we mnie nie wleje
Więc odejdź, bo wzbiera na mocy
I nic mi to nie da, że dnieje
Żal nocy… czy ciepło promieni
Wysuszy te wody wezbrane
Nie sądzę więc jakże mi wytrwać
Gdy me filary zalane
0
0
12 odsłon