spieniam słowa
gorycz kawy na języku
dość już tego zgiełku, krzyku
chcę odlecieć w niebyt czasu
fal pomruki, zapach lasu
pusta przepaść filiżanki
wodzę palec na jej flanki
w pustkę ciszy uszy wkładam
jej królestwem wespół władam
drapie pióro czyste karty
myśli moich płochych warty
notes - oś obecnej chwili
pod naporem rąk mych kwili
gładzę strony, spieniam słowa
raz kolejny, znów od nowa
trzymam się ich siłą woli
to zaś wytrwać mi pozwoli
dość już tego zgiełku, krzyku
chcę odlecieć w niebyt czasu
fal pomruki, zapach lasu
pusta przepaść filiżanki
wodzę palec na jej flanki
w pustkę ciszy uszy wkładam
jej królestwem wespół władam
drapie pióro czyste karty
myśli moich płochych warty
notes - oś obecnej chwili
pod naporem rąk mych kwili
gładzę strony, spieniam słowa
raz kolejny, znów od nowa
trzymam się ich siłą woli
to zaś wytrwać mi pozwoli
0
0
25 odsłon